2 maja '09, Kozłówka. Akurat trafiliśmy na mr Palikota, jak robił sobie jaja z szanownego pana prezydenta. Obydwu nie lubię, na żywo są gorsi niż w tv.
Skończmy już wspominać zeszłoroczne wakacje. Może czymś spektakularnym, czymś wyczekiwanym i niepowtarzalnym. Ah, oh, Sigur Ros. Było fantastycznie i magicznie, szkoda, że mamunia wywaliła mi autografy.